Premiery filmowe to zjawiska coraz popularniejsze. Widowiska organizowane z wielkim rozmachem by dodatkowo zachęcić potencjalnych widzów do wybrania się do kina. Jednak reklama filmów nie sprowadza się jedynie do wielkiej premiery. Ważne też są plakaty, pojawienie się wywiadów z aktorami w prasie a zarazem zwiastuny. Tak, tak element promocji stosowany od wieków a jednak wciąż działa z niezwykłą skuteczmością...
Kładzie się pod sosną. Słucha, jak bije serce ziemi...
Plotka głosi, że kiedy Siedemnaście mgnień wiosny obejrzał Leonid Breżniew, kazał odszukać porucznika Maksyma Maksymowicza Issajewa. Nikt nie odważył się sprzeciwić niemłodemu już sekretarzowi i tłumaczyć, że to postać fikcyjna. Wezwano Tichonowa. Breżniew pogratulował mu męstwa i nagrodził Gwiazdą Bohatera Pracy Socjalistycznej.
Prawdą jest natomiast, iż Jurij Andropow podczas kolaudacji filmu kazał wycofać z napisów końcowych nazwiska konsultantów z KGB, by nie ujawniać tajemnicy państwowej..
Efekt znacznie rozminął się z oczekiwaniami. Na ekrany kin trafił źle zrealizowany film o przysłowiowej kobiecie w wojsku. Atutem tego obrazu miała być między innymi zmiana konwencji - miejsce niezdarnego szeregowca
filmy silna i zdeterminowana kobieta. Jednak wyczyny Demi Moore nie tylko stały się wadą projektu, ale przysporzyły mu dodatkowo sterty miażdżących recenzji.Ze średnim zainteresowaniem przyjęto też "Sztorm" (1996) opowiadający o grupie kadetów szkoły morskiej, którzy doświadczają morskiej katastrofy oraz niedawnych "Naciągaczy" (2003) Grubaska okropna majestatycznie oznajmia blaszane kostki.